Szufladka

Mój Nowy Rok

Styczeń 2, 2017

Pamiętasz jeszcze jak spędzałaś Nowy Rok kiedy nie miałaś dzieci? Co roku przez minutkę z nostalgią wspominam ten czas. Było leniwie, na luzie, z kubkiem herbaty i maratonem filmowym. Z łóżka nie wychodziłam przed 10, a dzień zaczynałam od wypicia aspiryny. Taka była zabawa. Teraz 1 stycznia spędzamy w powiększonym gronie. Już nie w dwójkę, a w czwórkę. Więcej osób to więcej potrzeb i oczekiwań. Niby część dnia także spędzamy przed telewizorem, ale repertuar uległ zmianie. W tym roku (ku mojej uciesze) królowały księżniczki Disneya. Coroczny maraton filmowy otworzyła Elsa i Anna, a zakończyła go Roszpunka. Niby bez zmian, ale …

… to tylko pozory, bo zmieniło się wiele. Już nie wracam nad ranem do domu z Sylwestra. Razem z Manią rozpoczynamy dzień przed 7 i czekamy kiedy obudzi się chora Pola. Szkoda, że dzieciaki  nie wiedzą, że w pewne dni po prostu wypada leniuchować do południa. Herbatę zamieniłam na kawę, ona szybko postawi mnie na nogi. Już nie wyjadam resztek jedzenia z lodówki, ani desperacko nie szukam pizzeri, która przywiezie nam posiłek do domu. Nie ma takiej potrzeby, bo lodówkę zaopatrzył wcześniej T. Dzieci muszą zdrowo zjeść. Na śniadanie będzie zatem jaglanka z prażonymi jabłkami. Aspiryna też niepotrzebna, bo odleciałam przy drugiej lampce wina i z trudem dotrwałam do północy. Nocne karmienie Mani zostawia trwały ślad w organizmie. Kolejny raz nie udało się odespać. Już nie buszuję w necie szukając noworocznych promocji lotniczych, bo wiem, że na spontaniczny wyjazd na koniec świata nie możemy sobie pozwolić.

Slow life

Tak właśnie wyglądał mój Nowy Rok. Przyziemny i zwykły. Lubię go, nawet bardzo. Lubię moje życie w rytmie slow. Stary rok był w tym rytmie, chociaż nie spodziewałam się, że tak będzie wyglądał. Doceniam to, bo wcześniej różnie bywało. Jeszcze półtora roku temu mój dzień wyglądał zupełnie inaczej. Wiecznie w biegu, wiecznie w pracy, z wyrzutami sumienia, że nie mam czasu dla Rodziny. Dzisiaj wiem, że nie muszę siedzieć 10 godzin w biurze żeby czuć się spełniona. Od podziękowań zadowolonego klienta wolę uśmiech moich dzieci. Że, nad Rodziną trzeba pracować, poświęcać jej czas i być z nią. To procentuje. Tego nauczyłam się w 2016 r. Utwierdziłam się w przekonaniu, że mam fajnego męża na którego mogę zawsze liczyć. Do naszego grona dołączyła Mania, kolejna superdziewczyna, która swoim uśmiechem przynosi tyle radości. Dlatego drogi Nowy Roku, nie bądź gorszy. I zaskocz mnie, pozytywnie jak twój starszy o rok kolega.

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply